poniedziałek, 21 maja 2018
Nic wielkiego ani strasznego - ale wyzwanie było! Ot kieszeń goni kieszeń - co dowodzi tezy, że bez kieszeni ani rusz. Szycie kieszeni już opanowałam, z kocykiem tez poszło pracowicie ale gładko...no i utknęłam przy ochraniaczu do łóżeczka. Jaka długość, jaka wysokość, jak zrobić żeby pasował do łóżeczka, którego wymiarów nie znałam no i żeby był miły dla rączek i oka??...dużo tych pytań...efekt?? Proszę ocenić! :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz